Spis treści

Cuda dzieją się naprawdę – ale czy naprawdę ich oczekujesz?
Wielu ludzi sądzi, że cuda to przeszłość – że należą do czasów Jezusa do opowieści z Ewangelii. A przecież cuda nie zniknęły. One wciąż się dokonują, nieraz spektakularnie, innym razem po cichu – w sercach, relacjach, ludzkich losach. Dlaczego jednak nie każdy ich doświadcza?
Czy naprawdę o to prosisz?
Zaskakująco wielu ludzi twierdzi, że Bóg ich nie wysłuchuje – ale czy rzeczywiście z Nim rozmawiają? Nie chodzi tu o wypowiadanie formułek, ale o prawdziwe, ufne, pełne dziecięcej prostoty wołanie serca. Jezus powiedział:
„Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24).
A mimo to łatwiej nam narzekać niż błagać. I może właśnie dlatego nie widzimy cudów – bo przestaliśmy naprawdę ich pragnąć.
Przykład? W 2008 roku w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu dziecko urodziło się z poważną wadą serca. Matka, członkini grupy modlitewnej, nieustannie zanosiła modlitwy o uzdrowienie. Gdy przyszła pora na operację, badania wykazały, że wada ustąpiła – lekarze uznali to za niewytłumaczalne (źródło: "Cuda – prawdziwe historie", Wydawnictwo Rafael, Kraków 2013).
Wiara, która przenosi góry
Cuda nie są automatami na żetony – potrzebują silnego fundamentu, którym jest wiara. Nie chodzi o wiarę teoretyczną, ale żywą i ufającą – taką, która potrafi powiedzieć Bogu: „Nawet jeśli się nie wydarzy, ja Ci i tak zaufam”.
„Zaprawdę, powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: ‘Przesuń się stąd tam!’, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17,20).
W 1995 roku w brazylijskim stanie Minas Gerais młody mężczyzna uległ wypadkowi i został sparaliżowany od pasa w dół. Rodzina nie przestała się modlić. Po sześciu miesiącach wróciło czucie. Po roku – stanął na własnych nogach. Nie przypisano tego leczeniu – mężczyzna był wcześniej bez szans. Wspólnota lokalna do dziś uważa to za cud (źródło: „Milagres”, João Batista Costa, Editora Vozes, 2001).
Nie przestawaj – Bóg ceni wytrwałość
W czasach, gdy wszystko musi być szybkie i łatwo dostępne, uczymy się niecierpliwości. Ale Bóg nie działa według naszego zegarka. Czasem opóźnienie nie oznacza odmowy – tylko zaproszenie do pogłębienia relacji.
„Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać” (Łk 18,1).
W diecezji Arezzo we Włoszech, 78-letnia matka modliła się przez 17 lat za powrót swojego syna do wiary. Mężczyzna, uzależniony od hazardu i narkotyków, wrócił do Kościoła i rozpoczął życie od nowa. Do dziś świadczy w ośrodkach terapii chrześcijańskiej (źródło: relacja zebrana przez Radio Maria, 2017).
Cierpienie przed cudem – próba ognia
Zanim nastąpi cud, często przechodzimy przez trudne doświadczenia – nie jako karę, ale jako duchowe oczyszczenie.
„Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie; bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma wieniec życia” (Jk 1,12).
Hiob, który stracił wszystko – rodzinę, zdrowie, majątek – nie odwrócił się od Boga. I został wynagrodzony, nie tylko dobrami materialnymi, ale przede wszystkim duchowym wzmocnieniem.
W Medjugorie kobieta z Czech, chora na nowotwór, została uzdrowiona po sakramencie spowiedzi. Jej własne słowa brzmiały: „Bóg uzdrowił moje ciało, ale najpierw dotknął serca. Największy cud to pokój, który poczułam po przebaczeniu mojemu ojcu” (źródło: "Medjugorje – historie nawróceń", Fundacja Misericordia, 2018).
Czy to naprawdę zgodne z Jego wolą?
I wreszcie – najtrudniejsze pytanie: „Czy to, o co proszę, naprawdę jest zgodne z Bożym planem?” Czasem nie otrzymujemy łaski, ponieważ Bóg ma lepszy plan.
„Bo myśli moje nie są myślami waszymi, a wasze drogi nie są moimi drogami” (Iz 55,8).
Cuda są blisko
Może ten tekst sam w sobie nie jest cudem. Ale jeśli poruszył twoje serce, jeśli zachęcił do modlitwy, do odnowienia wiary, do pojednania się z Bogiem – to już znaczy, że coś się dokonało.
Cuda nie zawsze mają formę spektakularnego uzdrowienia. Czasem są powrotem do modlitwy, wyciągnięciem ręki do kogoś, kto nas zranił...
Autor: Siódemka



Dodaj komentarz