Największa tyrania występuje pod maską prawa i ze sztandarem sprawiedliwości. Monteskiusz

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wesprzyj, przyjacielu, naszą misję – Twoja kawa daje siłę prawdzie.

Rytuały dawnych Słowian – zapomniane obrzędy, które dawały ochronę, zdrowie i harmonię

Słowiańska duchowość nie ograniczała się do czczenia bożków czy głośnych świąt ku czci płodności. Życie codzienne naszych przodków było przesiąknięte rytuałami – symbolicznymi, cichymi gestami, które miały chronić, oczyszczać i zapewniać pomyślność. W ich świecie wszystko miało sens: ogień, woda, zioła, progi i nawet łzy. Te rytuały nie były zabobonami – były mądrym, intuicyjnym sposobem radzenia sobie ze zmianą, chorobą, lękiem i śmiercią. Warto je dziś przypomnieć, bo wiele z nich przetrwało w ludowej tradycji aż do naszych czasów.

Magia progu – ochrona domostwa i duszy

Dom dla dawnych Słowian był miejscem świętym – chronionym przez duchy przodków i siły przyrody. Szczególną moc przypisywano progowi. Był on nie tylko fizycznym elementem domu, ale też symbolicznym miejscem przejścia między światem zewnętrznym a wewnętrznym, między tym, co ziemskie, a tym, co duchowe.

Pod progiem zakopywano tzw. ofiary zakładzinowe – najczęściej gliniane naczynia wypełnione zupą z roślin uprawnych, jajkiem i kwaśnym mlekiem. Ich celem było przyciągnięcie opiekuńczego ducha domowego – zwanego ubożem albo duszyczką domową – który miał strzec mieszkańców przed nieszczęściem i chorobą.

Wierzono, że próg może być także miejscem konfrontacji z demonami, lękami i śmiercią – dlatego nie całowano się przez próg, nie witali gości z jednej strony, gdy stali po drugiej, a w szczególnych rytuałach kobiety stawały na progu, by symbolicznie znaleźć się "pomiędzy światami".

Zioła, ogień i dym – uzdrawiająca moc przyrody

Zioła były dla Słowian nie tylko lekarstwem fizycznym, ale też duchowym. Każda roślina miała swoje właściwości, ale i swojego "ducha". Zbieranie ziół było rytuałem – najlepiej w milczeniu, o świcie, przy pełni lub nowiu, boso, twarzą na wschód.

Bylica, piołun, dziurawiec, mięta – to tylko niektóre z roślin używanych do oczyszczania. Palono je nad ogniskiem, okadzano domy, porodówki, miejsca pożegnań i powrotów. Wierzono, że ich dym wypędza złe moce, przynosi spokój i harmonię. Zioła dodawano także do kąpieli noworodków, do pożywienia rytualnego i do ubrań – zaszyte w woreczkach i zawieszone przy sercu chroniły przed urokami.

Niektóre rośliny, jak dziurawiec, miały szczególną moc „odbijania zła” – jeśli ktoś był smutny, chory albo "opętany przez złe", wkładano mu pod poduszkę bukiet z ziół i modlono się, by sen go oczyścił.

Słoneczna kąpiel i woda z rosą – rytuały odnowy

Woda, rosa i światło to trzy elementy, które uznawano za święte i uzdrawiające. Kobiety zrywały poranną rosę na przesilenie letnie i przemywały nią twarz, wierząc, że przywraca młodość, zdrowie i płodność.

Noworodki po pierwszej kąpieli wystawiano na słońce – nie tylko po to, by się ogrzały, ale by Światło (bóstwo nieba) mogło je pobłogosławić. Kąpiel w specjalnej dzieży z dodatkiem mleka, miodu, monet i ziół była symbolicznym wejściem w życie – oczyszczeniem i przyjęciem do społeczności.

Wodę wylewano również na rozstajach dróg, pod drzewami i krzakami – jako dar dla duchów lub jako forma magii ochronnej. Nawet pranie odzieży miało w sobie coś z rytuału – szczególnie kobiecej bielizny lub tkanin zakrwawionych w czasie menstruacji. Czynności te traktowano z szacunkiem. 

Rytuały przejścia

Słowianie mieli głęboką świadomość, że w życiu są etapy, które wymagają specjalnego przejścia – dzieciństwo, dorosłość, małżeństwo, rodzicielstwo, starość i śmierć. Każdy z tych momentów wiązał się z obrzędem przejścia.

Taki rytuał miał trzy fazy: oddzielenie (symboliczne wykluczenie z dotychczasowej roli), transformację (etap zawieszenia między światami) i ponowne włączenie do wspólnoty już w nowej roli. Przykładem są postrzyżyny – moment, gdy chłopiec stawał się mężczyzną, obcinano mu włosy, które składano w ofierze, a on otrzymywał nowe imię.

Ślub, czyli swaćba, to z kolei symboliczne połączenie dwóch rodów i oddanie kobiety nowej społeczności – towarzyszyły mu tańce, pieśni, przejście przez ogień i uczta, która trwała kilka dni. Obrzędy nie miały tylko wymiaru religijnego – były głęboko psychologiczne. Pomagały zaakceptować zmiany, nadać im sens i rytm.

Ostatnia droga – rytuały pogrzebowe i opieka nad duszą zmarłego

Dla Słowian śmierć nie była końcem, lecz zmianą stanu – przejściem duszy do Nawii, czyli świata przodków. Dlatego rytuały pogrzebowe były niezbędne, by dusza mogła spokojnie odejść i nie błąkała się po świecie żywych.

Zmarłego obmywano, ubierano w białe szaty, a do rąk wkładano monetę – opłatę dla duchowych przewoźników. Zasłaniano lustra, gaszono ogień, aby nie uwięzić duszy. Przez 40 dni po śmierci obowiązywał czas ciszy i oczyszczenia – nie kłócono się, nie przeklęto, nie urządzano głośnych zabaw.

Ciekawym zwyczajem było sadzenie drzew na grobach – najczęściej lipy, brzozy lub dębu – które miały symbolicznie łączyć świat żywych i umarłych. Na grobie układano słomiane krzyże, niekoniecznie chrześcijańskie, ale symbolizujące cztery strony świata.

Duchy przodków nie odchodziły bezpowrotnie – pozostawały jako opiekunowie. Modlono się do nich, składano im ofiary z chleba i miodu, obchodzono Dziady – święto zmarłych, które miało ich nakarmić i uhonorować. Niezaproszone dusze mogły się mścić, dlatego zawsze dbano, by każdy zmarły został „odprowadzony” jak należy.

Autor: Siódemka

Źródła:

1/ Kwajzer, Kornelia, Rytuały miłosne i obyczaje Słowian, Warszawa: MUZA SA, 2024

Dodaj komentarz

Wyślij

Alior Bank