Spis treści

Ciemna strona Hollywood - sekret wiecznej młodości
W świecie Hollywood młodość stała się towarem, o który walczy się z zaciętością większą niż o Oscara. Za kurtyną czerwonych dywanów kryją się zabiegi tak osobliwe, że dawne legendy o wampirach wyglądają przy nich jak bajki dla dzieci. Od koktajli, przez rytuały krwi, aż po transfuzje “młodej energii” – elita inwestuje w każdą, nawet najbardziej kontrowersyjną metodę, która obiecuje zatrzymać czas… jeśli tylko człowiek odważy się zajrzeć w ciemność. A nasze media na każdym kroku czy to w TV czy w gazetach każą nam zachwycać się stylem życia gwiazd Hollywood.
Hollywood a rytuały krwi – obsesja wiecznej młodości
W świecie celebrytów dążenie do młodości osiągnęło poziom, który wiele osób zaprowadziłby prosto do działu horror–science fiction, a jednak w Hollywood to zwykła codzienność. Zaczyna się niewinnie: kremy, suplementy, drogie zabiegi u dermatologów… a potem nagle lądujemy na kanapie Ellen DeGeneres, gdzie Sandra Bullock z uśmiechem opowiada o "penis facial". Czy to żart? Nie – to realny, popularny zabieg za ponad 650 dolarów, którego głównym składnikiem jest EGF pozyskany z komórek macierzystych pochodzących z napletków noworodków z Korei.
Bullock przyznała, że tak – te foreskinowe komórki naprawdę są bazą serum wstrzykiwanego mikroigłami w twarz. Cate Blanchett potwierdziła: ona też to robiła. Rzekomo to nowoczesna biotechnologia, nic niepokojącego… ale czy dla wielu osób nie jest to jednak forma dosłownego nakładania na twarz esencji dziecięcej skóry? Skąd ta potrzeba czerpania młodości z tak intymnych, wręcz symbolicznych źródeł? I dlaczego celebryci opowiadają o tym, jakby mówili o zwykłym peelingu?
Oczywiście, oficjalna wersja jest prosta: medycyna estetyczna poszukuje najskuteczniejszych bodźców regeneracyjnych. Tylko że za kulisami pojawia się pytanie, które narasta od lat – czy to już normalizacja czerpania młodości z tego, co "najświeższe", czy dopiero pierwszy krok do praktyk znacznie mroczniejszych?
Rytuały celebrytów – picie krwi
Megan Fox i Machine Gun Kelly wprowadzili do tej układanki kolejny element. Bez wstydu, bez ukrywania, Fox powiedziała publicznie: "Pijemy swoją krew… na rytuały". Dodała, że to tylko kilka kropel, w odpowiednich fazach księżyca, bardzo kontrolowane… chociaż MGK jest podobno bardziej "chaotyczny", gotów rozbić sobie szkło na piersi i ofiarować jej kilka kapiących strumieni.
Fox zbagatelizowała to porównując całość do dawnych rytuałów bractw, zacieśniania więzi… tylko że na tym poziomie celebryckiej ekspozycji każde takie wyznanie działa jak sygnał: skoro oni to robią, to co robią ci, którzy nie mówią nic? I czy te praktyki nie są symbolicznym wejściem w świat, gdzie krew – zwłaszcza młoda – staje się kluczem do "mocy", energii, regeneracji?
Mimo, że para nie jest już razem to zapewne dalej praktykują swoje mroczne rytuały.
Young blood, nielegalne kliniki i pogonie za "młodą energią"
Khloé Kardashian niedawno udokumentowała swoją wizytę w klinice, w której wykonano infuzję komórek macierzystych MUSE — terapię nielegalną w USA. Zabieg wykorzystuje osocze i specjalne komórki o właściwościach przeciwstarzeniowych, regenerujących oraz przeciwzapalnych.
Kardashian rozpływała się nad swoją miłością do komórek macierzystych, nazywając je przywilejem i marząc o tym, by stały się one dostępne dla wszystkich. Krytycy jednak wskazują, że te podejrzane terapie, gdzie wykorzystuje się młode osocze krwi omijają zakazy FDA dotyczące transfuzji krwi od młodych, niepotwierdzonych osób. Siostra Khloé, Kim, dołączyła do niej, a kręgi spiskowe eksplodowały: Czy ta wersja pobierania krwi od młodych i bezbronnych, maskująca handel adrenochromem?
Plasmaphereza i adrenochrom – nauka, biohacking i pytania bez odpowiedzi
Teraz dochodzimy do hitu wśród ultra-bogatych: TPE, czyli therapeutic plasma exchange. Zabieg za 7,500 dolarów (czasem więcej), podczas którego "stare" osocze jest wypłukiwane i zastępowane płynem pełnym albuminy i elektrolitów. Oficjalnie to "reset krwi", oczyszczanie ze szkodliwych białek. Nieoficjalnie? Ludzie mówią o przypływie energii, ostrzejszych kolorach, lepszej pamięci, "wewnętrznym spokoju", jakby ktoś wymienił ich wewnętrzny system operacyjny.
Biohacker Bryan Johnson poszedł dalej i oddawał swoją krew… własnemu nastoletniemu synowi. Potem twierdził, że nie ma efektów, ale faktem jest, że próbował. Orlando Bloom (przypadek, że długi czas był z Kate Perry, która chwaliła się, że jadła ludzkie mieso?) też podobno korzysta z tych metod. Gary Brecka zachwycał się, że to "wewnętrzny detox", a lekarze tacy jak dr Stefan Bornstein otwarcie przyznają: dowodów brak, ale zabieg działa na klientów jak cudowny reset.
I tu pojawia się kluczowe pytanie: skąd pochodzi świeży płyn, którym uzupełniają organizm? Kliniki mówią o "certyfikowanych dostawcach". Krytycy – o "młodych dawcach". A teorie spiskowe idą dalej: TPE może być idealnym przykryciem dla "infuzji młodości", w tym rzekomego adrenochromu.
Czy to prawda? Dowodów na adrenochrom jako lek nie ma. Ale faktem jest, że istnieją zapiski eksperymentów na myszach, gdzie starsze osobniki odmładzano młodą krwią. I faktem jest, że świat celebrytów z dziwną ochotą kopiuje takie eksperymenty na sobie. Jeśli do tego dodamy, że co roku giną tysiące dzieci, niektóre w okolicznościach, które nigdy nie doczekały się wyjaśnień… trudno się dziwić, że wyobraźnia ludzi idzie w kierunku najczarniejszych scenariuszy.
Krew, młodość i mroczna symbolika – czy to tylko moda na biohacking?
Nie można zignorować prostego faktu: celebryci sami wystawiają te historie na światło dzienne. Mówią o miksturach, piją swoją krew przed kamerami, podróżują do nielegalnych klinik, opowiadają o plazmowych resetach, jakby mówili o weekendzie w spa. A jednocześnie społeczeństwo obserwuje rosnące statystyki zaginięć nieletnich, tajne raporty, niewyjaśnione transporty, plotki o elitarnych kręgach, których nikt nie potrafi udowodnić, ale każdy o nich słyszał.
Czy to wszystko jest przypadkiem? Czy mroczna wyobraźnia internetu nakłada na rzeczywistość zbyt wiele cieni? Może. Ale z drugiej strony – dlaczego obsesja najmłodszych tkanek, komórek i krwi jest tak silna właśnie tam, gdzie pieniądze nie grają roli, a starzenie się jest traktowane jak największa porażka?
I dlaczego tak wiele z tych praktyk nawiązuje do symboliki znanej z dawnych rytuałów, okultyzmu czy dawnego folkloru o wampirach, energii młodości i ofiarach?
Hollywood zawsze było fabryką snów… i koszmarów. A im głębiej patrzymy w kulisy, tym bardziej widzimy, że granica między jednym a drugim nie jest już tak wyraźna. W tej gonitwie za nieśmiertelnością krew staje się walutą, młodość – obsesją, a prawda – pytaniem, na które nikt nie chce odpowiedzieć.
Od wieków krew była symbolem życia, siły i odnowy. W różnych kulturach wierzono, że przejęcie „życiowej esencji” innej istoty może wzmocnić ciało, uzdrowić lub przedłużyć młodość.
W starożytnych mitach bohaterowie odzyskiwali witalność, pijąc krew zwierząt lub bogów, a w średniowieczu utrwaliło się przekonanie, że krew jest nośnikiem mocy, którą można „wchłonąć”. Te wierzenia prowadziły czasem do skrajnych praktyk — niektóre ludy wierzyły, że spożycie krwi lub mięsa pokonanego przeciwnika daje odwagę, siłę i odporność, bo pozwala przejąć jego cechy.
Z symboliką krwi wiąże się także legenda o Elżbiecie Batory, zwanej „Krwawą Hrabina”. Według przekazów miała wierzyć, że krew młodych dziewcząt przywróci jej urodę i zatrzyma starzenie. Choć historycy podkreślają, że wiele z tych opowieści powstało później i ma charakter mitów, sama postać Batory stała się jednym z najbardziej znanych przykładów obsesyjnego poszukiwania wiecznej młodości. Legenda ta do dziś pokazuje, jak silne było w dawnych epokach przekonanie, że krew może być kluczem do piękna, siły i nieśmiertelności.
Krew pełni ważną funkcję w rytuałach okultystycznych. Z Biblii wiemy, że dzięki krwi Jezusa Chrystusa zostały oczyszczone nasze grzechy. Krew ma potężną moc, o której najlepiej wiedzą czarni magowie.
Autor: Siódemka
Źródła:
1 https://thepeoplesvoice.tv/vampire-elite-blood-harvesting-young-blood-transfusions-hollywoods-bloodsuckers/



Dodaj komentarz