Gdy życie staje się towarem – mroczne tajemnice medycyny, których nikt nie chce ujawnić
Wyobraź sobie, że jesteś całkowicie przytomny, ale sparaliżowany – nie możesz mrugnąć, krzyknąć, nawet poruszyć palcem. I wtedy słyszysz, jak lekarze mówią Twojej rodzinie, że nie masz żadnych szans… a zaraz potem zaczynają dyskusję o pobraniu Twoich organów. To nie scenariusz z thrillera – to prawdziwa historia Jimi’ego Fritze. A może to tylko czubek góry lodowej?
Pacjent, który słyszał własny wyrok
W 2014 roku Szwed Jimi Fritze przeżył coś, czego nie da się wymazać z pamięci. Po rozległym udarze mózgu trafił do szpitala w stanie całkowitego paraliżu. Nie mógł mówić, nie mógł się poruszyć, ale jego świadomość działała perfekcyjnie. Gdy personel medyczny zaczął mówić rodzinie, że nie ma żadnych szans, jego świat się zatrząsł. Nie dość, że był uwięziony we własnym ciele, to jeszcze usłyszał rozmowy o możliwości pobrania organów.
Czy naprawdę było to tylko nieporozumienie? A może raczej echo systemu, który coraz częściej wydaje się traktować ludzkie ciało jak magazyn części zamiennych?
Kiedy śmierć zaczyna się zbyt wcześnie
Sprawa Fritze nie jest odosobniona. W USA ponownie otwarto śledztwo federalne, które wykazuje, że w wielu przypadkach organy pobierano z ciał osób, które nadal wykazywały oznaki życia. Niektóre z tych osób, zanim lekarze przystąpili do procedury, były farmakologicznie paraliżowane, by nie poruszały się podczas operacji.
Sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. przyznał, że system transplantacji w USA potrzebuje głębokiej reformy – i że zbyt często dochodzi do decyzji o pobraniu narządów, zanim lekarze mają pewność co do śmierci mózgowej pacjenta.
To nie teoria spiskowa – to oficjalne ustalenia HHS, amerykańskiego odpowiednika ministerstwa zdrowia. Więc co jeszcze dzieje się za szpitalnymi drzwiami, gdy gasną światła sali operacyjnej?
Transplantacyjna gospodarka – czy życie ma cenę?
Dla wielu lekarzy, pielęgniarek i rodzin pacjentów przeszczepy to symbol nadziei. Jednak dla organów transplantacyjnych to także ogromny biznes. Cena jednej wątroby na czarnym rynku może sięgać nawet 500 tysięcy dolarów. Nerka – 250 tysięcy. Czy ktoś jeszcze wierzy, że taka suma nie korumpuje systemu?
Raporty wskazują, że w niektórych przypadkach decyzje o zakończeniu życia mogą być przyspieszane – niekoniecznie z powodów medycznych, ale ekonomicznych. Jeśli dodać do tego napięcie między czasem, w którym organy muszą zostać pobrane, a presją transplantacyjną – powstaje mieszanka wybuchowa.
Pawulon, Polska i duchy przeszłości
Dla wielu Polaków mrożące krew w żyłach wspomnienia budzi afera z lat 90., gdy ujawniono, że w szpitalu w Łodzi lekarze celowo podawali pacjentom śmiertelne dawki pawulonu. Celem było jedno – skrócenie życia i zgłoszenie zgonu do zakładów pogrzebowych, które wypłacały prowizje od każdego ciała.
To wydarzenie nie tylko wstrząsnęło opinią publiczną, ale też zasiało ziarno nieufności wobec całej służby zdrowia. A co, jeśli takich historii jest więcej, tylko nie wychodzą na światło dzienne, bo zbyt wiele osób trzyma w tym interes?
Gdy system decyduje, kto ma prawo żyć
Niepokój budzi fakt, że granica między życiem a śmiercią staje się coraz bardziej płynna – zwłaszcza w kontekście "śmierci mózgowej", która nie zawsze oznacza całkowite i nieodwracalne zatrzymanie funkcji życiowych. To nie jest jasna linia, ale raczej cienka, medycznie interpretowana strefa, w której można się "pomylić".
A co, jeśli pomyłka kosztuje ludzkie życie? Co, jeśli pacjent, który mógłby przeżyć – jak Jimi Fritze – zostałby uznany za "straconego" tylko po to, by jego organy mogły uratować innych… lub przynieść zysk?
Cisza białych sal
To wszystko stawia pytania, które mogą niektórym wydać się niewygodne. Czy lekarz, który przysięgał "przede wszystkim nie szkodzić", zawsze kieruje się dobrem pacjenta? Czy może czasem zaufanie do medycyny jest zbyt bezgraniczne?
A może jesteśmy świadkami narodzin nowego etapu historii – świata, w którym życie ludzkie nie jest już bezcenne, ale dokładnie wycenione?
W cieniu szpitalnych korytarzy dzieją się rzeczy, które rzadko trafiają do mediów. Historie pacjentów takich jak Fritze są traktowane jako "wyjątki", a ci, którzy mówią o spiskach w medycynie – jako teoretycy spiskowi. Ale przecież teoria spiskowa to tylko niezweryfikowana jeszcze rzeczywistość…
A jeśli jutro to Ty…?
Zastanów się – gdybyś trafił do szpitala po wypadku, komu ufałbyś bardziej: sobie, rodzinie, czy lekarzom, którzy mogą mieć inne motywacje niż wyłącznie troskę o Twoje zdrowie? Czy wierzysz, że Twoje życie zawsze będzie priorytetem, nawet jeśli Twoje serce, nerki i płuca są "na wagę złota"?
Czy powinniśmy na nowo przyjrzeć się systemowi, który potrafi podejmować decyzje o końcu życia w białych rękawiczkach… i w całkowitej ciszy?
Warto o tym mówić, warto zadawać pytania, warto się nie bać. Bo jeśli przestaniemy wierzyć, że życie ludzkie jest święte – to co zostanie?
Autor: Siódemka
Źródła:
1/ https://thepeoplesvoice.tv/hhs-confirms-us-hospitals-making-millions-by-harvesting-organs-from-living-patients/
Jeśli chcesz, to możesz wesprzeć nasze działania: https://buycoffee.to/archiwum-tajemnic




Dodaj komentarz