Spis treści
Zmiany klimatu - globalne kłamstwo
Fale upałów, pożary, niedobory wody – każdego lata media grzmią o katastrofie klimatycznej. Ale czy naprawdę mamy do czynienia z bezprecedensowym kryzysem? A może to, co widzimy, to raczej manipulacja danymi i narracją? Profesor Werner Kirstein w swojej prezentacji podważa dominujące tezy o ludzkim wpływie na klimat, pokazując, że zjawiska te mogą mieć zupełnie inne korzenie niż się nam mówi…
Letnie zagrożenia czy medialna histeria?
Lato 2025 jeszcze na dobre się nie zaczęło, a już wszędzie słyszymy ostrzeżenia – będą susze, pożary, zabraknie wody. I oczywiście, jak co roku, winna temu jest zmiana klimatu. Ale czy naprawdę wszystko, co się dzieje z pogodą, można zrzucić na barki człowieka? Prof. Werner Kirstein, klimatolog z wieloletnim dorobkiem, w swoim wystąpieniu zadaje pytania, których próżno szukać w mediach głównego nurtu.
Według niego mamy do czynienia z "klimatyczną narracją", która opiera się nie tyle na uczciwej analizie danych, co na powtarzaniu pewnych fraz i wykresów – jak chociażby słynna "krzywa hokejowa", która ma sugerować dramatyczne ocieplenie w ostatnich dekadach. Problem w tym, że – jak twierdzi profesor – ta krzywa została sfałszowana. Tak, używa dokładnie tego słowa: fałszerstwo. W nauce to poważne oskarżenie, ale Kirstein ma swoje argumenty.
Profesor kontra krzywa hokejowa
Skąd w ogóle wzięła się ta krzywa? Otóż przedstawia ona średnie temperatury na Ziemi na przestrzeni ostatnich tysięcy lat – a przynajmniej powinna. Jednak według Kirsteina wykres ten został celowo zniekształcony, by wywołać panikę. Odcinając wcześniejsze cieplejsze okresy, takie jak średniowieczne optimum klimatyczne czy czasy Cesarstwa Rzymskiego, stworzono iluzję, że współczesne ocieplenie to coś zupełnie wyjątkowego. A przecież – jak pokazuje profesor – historia klimatu Ziemi to nieustanna sinusoida.
Na przestrzeni ostatnich 11 tysięcy lat było cieplej… potem zimniej… potem znów cieplej… i znów zimniej. Przyszła mała epoka lodowcowa w XVII i XVIII wieku, a dziś po prostu z niej wychodzimy. Naturalne? Jak najbardziej. I to, że teraz jest cieplej niż sto lat temu, wcale nie dowodzi, że to człowiek jest winny.
Naturalne cykle
No właśnie – skąd ta pewność, że za wszystko odpowiada CO₂? Czy nie może być tak, że klimat zmienia się sam z siebie, pod wpływem cykli słonecznych, zmian orbity Ziemi, aktywności wulkanicznej czy oceanicznych prądów? Przecież to zjawiska znane nauce od dziesięcioleci. Ale w mediach nie mówi się o nich niemal wcale. Dlaczego?
Kirstein twierdzi, że nauka została podporządkowana polityce. A tam, gdzie wchodzi polityka – kończy się prawda. Klimat to dziś wielomiliardowy przemysł: fundusze badawcze, technologie "zielonej energii", regulacje i podatki. Strach napędza zmiany, a zmiany – pieniądze. Tymczasem dane, na które powołują się alarmiści klimatyczni, są często selektywne lub prezentowane w sposób, który podtrzymuje panikę.
Profesor przytacza przykład stacji meteorologicznych – wiele z nich znajduje się dziś w miastach, gdzie efekt miejskiej wyspy ciepła zawyża wyniki. Inne – przestały działać, bo nie pasowały do narracji. A przecież to właśnie dane są podstawą każdej rzetelnej nauki.
Kto naprawdę steruje narracją klimatyczną?
Klimat stał się religią. I to nie jest przesada. Zamiast debat naukowych mamy dogmaty. Zamiast sceptyków – "negacjoniści", których należy piętnować. Zamiast pytań – "konsensus naukowy", który sam w sobie jest pojęciem absurdalnym. Bo nauka to nie demokracja. Nie głosujemy, jaka jest temperatura – badamy ją. A jeśli dane mówią coś innego niż dominująca narracja, to powinny być wysłuchane.
Werner Kirstein nie mówi: "ignorujmy zmiany klimatu". Mówi: "sprawdzajmy, co naprawdę się dzieje". Uczy krytycznego myślenia, zachęca do weryfikowania źródeł, porównywania danych, zadawania trudnych pytań. I przede wszystkim – ostrzega przed polityką, która używa klimatu jako pretekstu do kontroli.
Bo kiedy rządy mówią ci, co masz jeść, jak się ogrzewać, czym jeździć i ile CO₂ możesz wydychać… to nie jest już nauka. To jest inżynieria społeczna. A jeśli do tego dochodzi straszenie dzieci apokalipsą, to znaczy, że przekroczono granicę, po której nie ma miejsca na dialog.
Autor: Siódemka
Źródła:
1/ kla.tv
Jeśli chcesz, to możesz wesprzeć nasze działania: https://buycoffee.to/archiwum-tajemnic




Dodaj komentarz