Uczynki ludzi są najlepszymi tłumaczami ich myśli. John Locke

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wesprzyj, przyjacielu, naszą misję – Twoja kawa daje siłę prawdzie.

Tajemnicza sprawa Anny Monaro – kobiety, która miała świecić

W latach 30. XX wieku gazety na drugim końcu świata pisały o zjawisku, które brzmiało jak fragment baśni. Włoszka o imieniu Anna Monaro, młoda sportsmenka i działaczka, podobno emitowała delikatne światło podczas snu. Informacje powtarzano tak często, że zaczęły krążyć w całej Europie. Lekarze przyjeżdżali ją badać, ciekawscy pytali o każdy szczegół, a zwykli ludzie zastanawiali się, czy to możliwe, by ciało człowieka faktycznie jarzyło się w ciemności.

Kim była Anna Monaro?

Monaro pochodziła z Włoch i prowadziła aktywne życie. Uprawiała sport, angażowała się społecznie, a jej otoczenie wspominało, że była osobą energiczną i konkretną. Nic nie wskazywało na to, że pewnej nocy stanie się centrum sensacyjnych doniesień. A jednak tak się stało.

Anna wiosną 1934 r. trafiła do szpitala w Piran. W tym czasie młoda kobieta prowadziła restrykcyjny post. Kobieta była bardzo wierząca. 

Według relacji osób obecnych przy jej łóżku, podczas snu zaczęła się pojawiać delikatna poświata. Nie było to ostre światło, raczej miękki, mleczny blask. Czasem widoczny na twarzy, czasem wokół dłoni. Obserwacje trwały kilka nocy z rzędu. Świadkowie utrzymywali, że nie było tam żadnego źródła światła, które mogłoby dać taki efekt.

Czy można było to wytłumaczyć prostą reakcją organizmu?
Lekarze próbowali. Ale odpowiedzi brakowało.

Pielęgniarki, które odwiedzały ją w nocy mówiły, że na piersi śpiącej Anny pojawiło się dziwne światło. Nikt nie był w stanie wyjaśnić tego zjawiska. 

Lekarze, pomiary i brak jednoznacznych dowodów

Kiedy sprawa trafiła do prasy, do pokoju Monaro zaczęli zaglądać specjaliści. Nie po to, by potwierdzić plotki, ale by wykluczyć błędy obserwacji. Odkryli, że kobieta miała problemy z układem oddechowym. W tamtych czasach choroby płuc bywały trudne do kontroli, a lekarze zakładali, że takie obciążenie organizmu może powodować nietypowe reakcje skórne.

Czy to tłumaczy zjawisko światła?
Niekoniecznie. Nie znaleziono niczego, co jednoznacznie pasowałoby do obserwacji.

Pojawiła się teoria o możliwej reakcji chemicznej na powierzchni skóry. Inna — że to efekt zmęczenia oczu obserwatorów, którzy patrzyli na twarz śpiącej osoby w półmroku. Jednak świadkowie byli przekonani, że widzieli coś realnego. Jedna z pielęgniarek twierdziła:
"Zobaczyłam blady blask przy jej ustach. Zaskoczyło mnie to tak bardzo, że sprawdziłam wszystkie lampy. Wszystkie były wyłączone".

W tamtych latach taka relacja robiła ogromne wrażenie.

Zauważono, że poświata pojawiała się, kiedy pacjentka miała wielkie problemy z oddychaniem. Gdy światło znikało kobieta zaczynała charczeć, a jej ciało pokrywało się potem. 

Po kilku tygodniach blask całkowicie znikł. 

Dlaczego ta historia przetrwała?

Można zapytać, czemu akurat przypadek Monaro zapisał się w pamięci. Przecież medycyna zna wiele nietypowych objawów. A jednak ta sprawa była inna – połączenie niezwykłego zjawiska, młodej kobiety i zainteresowania prasy stworzyło temat, który żył własnym życiem.

To był czas, gdy ludzie fascynowali się nauką, ale jednocześnie wierzyli, że świat wciąż skrywa mnóstwo tajemnic. Zjawisko świetlne pasowało idealnie do wyobrażeń tamtej epoki — trochę naukowych, trochę romantycznych, trochę niepokojących.

Dla wielu osób Monaro stała się dowodem, że ludzkie ciało potrafi zaskoczyć. Inni zaprzeczali temu i mówili, że to tylko tania sensacja. 

Chociaż historia Anny jest rzadkością. To warto wspomnieć o innych świętych, których obrazy przedstawiają jasną aureolę otaczającą ich postać. 

Autor: Siódemka

Źródła: 

Enigma luty-marzec 2021

 


Dodaj komentarz

Wyślij

Alior Bank