Nic nie przyczynia się bardziej do spokoju ducha niż brak własnych przekonań Georg Christoph Lichtenburg

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wesprzyj, przyjacielu, naszą misję – Twoja kawa daje siłę prawdzie.

Tajemnicze anomalie na Antarktydzie

Antarktyda – kontynent lodu i ciszy – od lat fascynuje badaczy, marzycieli i zwolenników teorii spiskowych. Wśród jej skutej lodem pustki, niektórzy odkrywają coś więcej niż tylko biel i wiatr. Czy to możliwe, że ukrywa ona ślady pradawnych cywilizacji? Piramidy i dziwne anomalie – to tylko złudzenia czy fragmenty większej układanki?

Piramida pośród lodów

Wyobraź sobie środek Antarktydy – pustkowie, w którym nawet najdziksza wyobraźnia spodziewałaby się tylko lodu, skał i śniegu. A jednak… na współrzędnych 79°58’39.25″S i 81°57’32.21″W, według entuzjastów, widać wyraźnie strukturę o niemal idealnym, czworobocznym kształcie.

Czy to tylko góra lodowa o nietypowej formie? A może coś więcej? Przybliżenie w Google Earth sugeruje coś na kształt piramidy – i to sporych rozmiarów. Każdy jej bok ma ponad 400 metrów. Dla porównania – to więcej niż długość czterech boisk piłkarskich ustawionych jedno za drugim. W dodatku struktura nie wydaje się przypadkowa – kąty są podejrzanie zbliżone do prostych, a zbocza dość symetryczne. Przypadek?

Oczywiście, geolodzy i sceptycy wyjaśniają to jako efekt działania wiatru, zamarzania, topnienia i erozji – procesów, które przez miliony lat potrafią formować niesamowite kształty. Tylko czy to wystarczy, by wytłumaczyć tę "piramidę"?

Twarz ukryta w lodzie

Jakby tego było mało, niedawno pojawiły się kolejne zdjęcia satelitarne, które wywołały poruszenie. Tym razem chodzi o coś, co wygląda jak twarz – ogromna, kamienna, z wyraźnie zaznaczonym profilem. Znajduje się na współrzędnych 72°00’50.38″S i 168°34’46.40″E. Jej rozmiary są imponujące – około 600 na 200 metrów.

Na pierwszy rzut oka rzeczywiście można zobaczyć czoło, nos, brodę, a nawet coś w rodzaju nakrycia głowy… Czy to tylko pareidolia – zjawisko, które sprawia, że widzimy znajome kształty tam, gdzie ich nie ma? Czy może naprawdę mamy do czynienia z czymś więcej?

Zwolennicy alternatywnych teorii łączą tę formację z "sfingą" z Cydonii na Marsie – słynną twarzą z fotografii NASA z lat 70. Ich zdaniem, nie może być to tylko zbieg okoliczności. Podobieństwo jest zbyt uderzające, by je zignorować – szczególnie jeśli przyjmiemy, że starożytne cywilizacje miały kontakt z czymś (lub kimś) spoza naszej planety.

Antarktyda – zakazany kontynent

W tle tych odkryć pojawiają się pytania, które ciągną się od dekad: dlaczego Antarktyda jest tak pilnie strzeżona? Dlaczego traktat antarktyczny zabrania eksploatacji i osiedlania się na tym kontynencie? Czy to tylko troska o ekologię i naukowe badania? Czy może... ktoś nie chce, byśmy zobaczyli coś, co tam naprawdę się znajduje?

Wielu teoretyków spiskowych twierdzi, że Antarktyda była niegdyś zamieszkana – być może przez cywilizację, która zniknęła w wyniku kataklizmu. Inni mówią o bazach nazistów, które miały powstać tam w latach 40., jeszcze inni wspominają o UFO i tajnych projektach militarnych.

Czy jest w tym ziarno prawdy? Niektórzy powołują się na relacje pilotów, którzy mieli widzieć "dziury" w lodzie prowadzące do wnętrza Ziemi, tajemnicze światła i struktury niewidoczne z powierzchni.

Legendy i tajemnice – Atlantyda, starożytni bogowie i… Trzecia Rzesza

Choć Antarktyda jest dziś bezludna i niegościnna, niektóre teorie sugerują, że nie zawsze tak było. Jedna z najpopularniejszych legend mówi, że to właśnie tam miała się znajdować… zaginiona Atlantyda. Według niektórych badaczy alternatywnej historii, zanim Antarktyda została skute lodem, była bujnym kontynentem, domem dla zaawansowanej cywilizacji, która zniknęła w wyniku przesunięcia osi Ziemi lub katastrofalnych wydarzeń geologicznych.

Z kolei niektóre przekazy – inspirowane m.in. channelingiem czy pismami Teozofów – sugerują, że Antarktyda mogła być siedzibą "starożytnych bogów" lub cywilizacji pochodzenia nieziemskiego, którzy przekazali ludzkości wiedzę o astronomii, budownictwie czy energii. 

Co robił tam Hitler? Naziści i baza 211

Antarktyda ma również swoje ciemniejsze legendy, a jedna z najbardziej znanych dotyczy Trzeciej Rzeszy. W latach 1938–1939 Niemcy rzeczywiście zorganizowali ekspedycję na Antarktydę i założyli tam teren zwany Nową Szwabią (Neuschwabenland). Oficjalnie była to misja badawcza i terytorialna, ale szybko narosły wokół niej teorie sugerujące, że naziści mieli inne cele.

Co rzekomo tam robili?

Baza 211 – ukryte centrum technologii?
Niektóre źródła alternatywne twierdzą, że Niemcy odkryli na Antarktydzie system jaskiń i podziemnych kompleksów, które mieli rozbudować w tajną bazę – tzw. Bazę 211. Tam rzekomo prowadzono badania nad nowymi technologiami, takimi jak silniki antygrawitacyjne czy tzw. "Dzwon" (Die Glocke). Istnieją nawet teorie mówiące, że po wojnie część elity nazistowskiej uciekła właśnie do tej bazy, gdzie kontynuowała działalność w ukryciu.

Kontakty z "istotami spoza Ziemi"?
Najbardziej śmiałe hipotezy sugerują, że naziści nie tylko odkryli starożytne ruiny cywilizacji sprzed epoki lodowcowej, ale również nawiązali kontakt z bytami nieziemskimi lub wewnątrzziemskimi, które miały im przekazać tajemną wiedzę. To tłumaczyłoby, zdaniem niektórych, ich obsesję na punkcie mistycyzmu, rasowej "czystości" i dążenia do technologicznej dominacji.

W 1946 roku Stany Zjednoczone zorganizowały tzw. Operację Highjump, kierowaną przez admirała Byrda. Oficjalnie była to wyprawa badawcza, ale niektórzy twierdzą, że jej celem było właśnie odnalezienie i zneutralizowanie nazistowskich instalacji.

Tajny dziennik admirała Byrda – wyprawa do "Wnętrza Ziemi"?

Według wielu badaczy i zwolenników teorii alternatywnej historii, Admirał Byrd pozostawił po sobie dziennik, który rzekomo dokumentuje niezwykłe wydarzenie – lot ponad biegunem północnym (lub południowym, wersje się różnią), podczas którego został "przejęty" przez nieznaną siłę i wprowadzony do wnętrza planety.

W dzienniku tym (którego autentyczność jest tematem gorących sporów), Byrd opisuje:

  • spotkanie z tajemniczymi istotami, wysokimi, jasnowłosymi humanoidami, ubranymi w tuniki, którzy nazwali siebie Ariannami – mieszkańcami "Wewnętrznego Świata".

  • Istoty te miały zaawansowaną technologię, poruszali się cicho unoszącymi się pojazdami, przypominającymi dyski (dziś nazwalibyśmy je UFO).

  • Byrd został zabrany do ich miasta, gdzie przyjęto go z szacunkiem, ale też z troską – Ariannowie mieli ostrzegać ludzkość przed bronią nuklearną i katastrofą, jaką może przynieść jej użycie.

Oto fragment dziennika, który często się cytuje (w wolnym tłumaczeniu):

„Zostaliśmy przechwyceni przez pojazdy latające w kształcie dysków… Z dużą uprzejmością poproszono mnie, abym towarzyszył im… Moje silniki przestały działać, a samolot unosił się bezwładnie… Nie było żadnej usterki mechanicznej… Kiedy wylądowaliśmy, czekali na mnie wysocy, jasnowłosi ludzie… jeden z nich powiedział: ‘Jesteśmy waszymi braćmi z Wewnętrznego Świata…’”

Reakcja władz i późniejsze milczenie

Po powrocie z wyprawy, Byrd miał – według różnych źródeł – uczestniczyć w tajnych przesłuchaniach w Pentagonie i został zobowiązany do milczenia w sprawie tego, co naprawdę odkrył. Oficjalnie nie wspomniał nigdy o spotkaniu z Ariannami ani o Wewnętrznej Ziemi. Niemniej jednak w wywiadzie dla chilijskiej gazety "El Mercurio" w 1947 roku miał powiedzieć:

„To, co mnie najbardziej niepokoi, to fakt, że w razie nowej wojny Ameryka będzie musiała zmierzyć się z wrogami, którzy mogą nadlecieć z bieguna w niesamowitą prędkością.”

Dla wielu ta wypowiedź była potwierdzeniem, że coś rzeczywiście się wydarzyło. Czy chodziło o tajemnicze latające obiekty? A może to była sugestia istnienia technologii, która przekraczała ówczesne ludzkie możliwości?

Do dziś nie ma oficjalnych dowodów na istnienie tajnego dziennika Byrda. Marynarka USA nigdy nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła jego istnieniu. Jednak fakt, że Operacja Highjump została nagle zakończona, a Byrd po powrocie zniknął z przestrzeni publicznej na dłuższy czas, tylko podsyca wyobraźnię.

Być może był tylko badaczem lodu i geografii… ale być może był świadkiem czegoś, co miało pozostać tajemnicą.

Autor: Siódemka

Źródła:

1/ https://nexusedizioni.it/it/curiose-anomalie-in-antartide/

Jeśli chcesz, to możesz wesprzeć nasze działania: https://buycoffee.to/archiwum-tajemnic

 

Dodaj komentarz

Wyślij

Alior Bank