Nic nie przyczynia się bardziej do spokoju ducha niż brak własnych przekonań Georg Christoph Lichtenburg

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wesprzyj, przyjacielu, naszą misję – Twoja kawa daje siłę prawdzie.

Trump a potwierdzenie istnienia Obcych

Informacja, że prezydent Donald Trump ma wkrótce potwierdzić istnienie Obcych, wywołała wśród fanów teorii spiskowych prawdziwe poruszenie. Reżyser filmu "The Age of Disclosure" twierdzi, że USA stoją na granicy największego ujawnienia w historii ludzkości – takiego, które może przenieść nas z epoki podejrzeń w epokę potwierdzonej wiedzy. Czy to możliwe, że władze były o krok od tej decyzji już od 80 lat? A jeśli tak – dlaczego dopiero teraz?


Ujawnienie Obcych w wypowiedziach Trumpa

Historia zaczyna nabierać tempa dzięki Danowi Farahowi, reżyserowi dokumentu, który publicznie stwierdził, że Trump, mając dostęp do najbardziej tajnych informacji wywiadu USA, jest gotów wykonać krok, na który – jak wielu uważa – nie zdecydował się żaden prezydent przed nim. Farah przyznał, że po rozmowach z ponad 30 insidersami doszedł do jednego wniosku: "To tylko kwestia czasu, aż prezydent powie wprost: 'Nie jesteśmy sami'".

Co ciekawe, Trump przez lata balansował na granicy sceptycyzmu i ciekawości. W rozmowie z Loganem Paulem mówił, że nie nazwałby siebie wierzącym w UFO, a jednak podkreślał, że spotkał ludzi poważnych i wiarygodnych, którzy opowiadali o rzeczach, których nie da się łatwo wytłumaczyć. Później poszedł jeszcze dalej – w rozmowie z Lexem Fridmanem obiecał, że zrobi wszystko, by odtajnić dane o UAP. A w podcaście Joe Rogana powiedział z charakterystyczną lekkością: "Nie ma powodu, by sądzić, że inne planety są puste".

Jeśli więc zastanawiamy się, czy Trump traktuje temat Obcych poważnie – widać, że tak. Może nie był zafiksowany na tajemniczych światłach, ale na pewno rozumiał, że Amerykanie chcą wiedzieć więcej.


Kulisy 80-letniej tajemnicy o Obcych

Według Faraha istnieje coś, co określa jako "globalne 80-letnie ukrywanie istnienia nie-ludzkiej inteligencji". Brzmi to jak klasyczny fundament teorii spiskowych – jednak reżyser opiera tę tezę na wielogodzinnych rozmowach z wojskowymi, byłymi agentami wywiadu i urzędnikami państwowymi.

Według nich technologia Obcych nie tylko istnieje, ale była analizowana, rozbierana, kopiowana i wykorzystywana do zimnowojennych wyścigów technologicznych. W filmie pojawiają się m.in. Marco Rubio, Kirsten Gillibrand czy były dyrektor National Intelligence James Clapper. Każdy z nich wypowiada się o temacie UAP z powagą, której nie da się zignorować.

Padło tam zdanie, które już krąży po internecie jak ogień: "UAP są prawdziwe, są tutaj i nie są ludzkie". Miał to powiedzieć były wysoki rangą funkcjonariusz CIA.

To właśnie takie słowa – krótkie, mocne, niepokojące – sprawiają, że niektórzy uważają, iż stoimy na skraju nowej epoki. Jeśli Ameryka rzeczywiście od 80 lat ukrywa obecność nie-ludzkich inteligencji, to pytanie brzmi: dlaczego?


Trump i moment przełomu – czy to ten czas?

Farah twierdzi, że prezydent już ma świadomość podstawowych faktów dotyczących Obcych i obecnie jego zespół prowadzi intensywne działania, by zgromadzić wszystko, co potrzeba do podjęcia decyzji. Jeśli to prawda, to jesteśmy świadkami politycznej gry na skalę kosmiczną – i to dosłownie.

Można zapytać: czy świat jest w ogóle gotowy na coś takiego? Zwolennicy ujawnienia uważają, że tak, a nawet, że jesteśmy spóźnieni. Zwłaszcza w czasach internetu, satelitów, niezależnych badaczy i nagrań wojskowych pilotów, które wyciekają szybciej, niż ktokolwiek chciałby przyznać.

A może to właśnie presja społeczna, medialna i kulturowa zmusza prezydentów do działania? Jeśli Trump rzeczywiście przymierza się do oficjalnej deklaracji, być może ma świadomość, że to wydarzenie przejdzie do historii ludzkości jako najważniejszy komunikat wydany przez człowieka.


Rola Kongresu

To nie tylko sprawa prezydenta. Kongres od miesięcy obraduje na temat UAP, a głosy wzywające do pełnej jawności są coraz donośniejsze. Anna Paulina Luna, przewodnicząca grupy ds. odtajniania tajnych informacji, powiedziała coś, co trudno zignorować: "Amerykanie zasługują na maksymalną transparentność. To sprawa bezpieczeństwa wszystkich obywateli".

Politycy obu stron coraz częściej mówią jednym głosem – temat UAP nie jest już marginalny ani wyśmiewany. Stał się narzędziem politycznym, argumentem kampanijnym i zagadnieniem strategicznym.

Czy to przypadek, że dyskusje o Obcych tak bardzo nasiliły się w momencie, gdy globalna sytuacja polityczna jest pełna napięć? A może to właśnie dzięki temu rządy przestały traktować informacje o UAP jako tabu i uznały, że czas otworzyć wrota?


Czy ludzkość jest gotowa na słowa: "Nie jesteśmy sami"?

Farah twierdzi, że jego film może być katalizatorem ujawnienia. A przecież popkultura, internet i miliony fanów tematów konspiracyjnych od lat są na to przygotowane. Zadajmy więc pytanie, które przez lata było uważane za infantylne: co się stanie, jeśli prezydent USA powie oficjalnie, że Obcy istnieją?

– Czy zmieni się nasza religia?
– Czy zmieni się nauka?
– Czy zmieni się geopolityka?

A może – i to byłoby najdziwniejsze – nie zmieni się prawie nic, bo ludzie i tak od dawna podejrzewają, że coś tu nie gra?

Cytaty, które od lat pojawiają się w dyskusji o Obcych, nabierają dziś nowej mocy. Jak powiedział kiedyś fizyk Paul Davies:
"Jeśli nie jesteśmy sami, to wszechświat wygląda zupełnie inaczej, niż dotąd sądziliśmy."

Z kolei Arthur C. Clarke twierdził:
"Jesteśmy albo sami we wszechświecie, albo nie. Obie możliwości są równie przerażające."

A najczęściej powtarzany w środowiskach ufologicznych cytat Carla Sagana wraca jak bumerang, choć każdy interpretuje go po swojemu:
"Niezwykłe twierdzenia wymagają niezwykłych dowodów."

Czy Trump ma w rękach właśnie takie niezwykłe dowody?


W stronę kosmicznej prawdy – ostatnie pytanie

Możemy zastanawiać się godzinami, czy administracja prezydencka naprawdę przymierza się do ujawnienia informacji o Obcych, czy to tylko marketing dokumentu, polityczna gra albo naturalna ewolucja debaty o UAP. Jedno jednak jest pewne – temat już nie wróci do sfery żartów i marginaliów.

Każda wypowiedź polityków, każda nowa komisja, każdy przeciek z wojska sprawia, że kolejne osoby zaczynają poważnie pytać: a co, jeśli to prawda?

Być może właśnie dlatego reżyser Farah powiedział słowa, które idealnie podsumowują obecną chwilę:
"Stoimy na progu momentu, który zmieni całą cywilizację – jeśli tylko ktoś odważy się otworzyć drzwi."

A jeśli te drzwi otworzy Trump – wtedy zacznie się zupełnie nowy rozdział. Nie tylko w historii USA, ale w historii całej ludzkości.

Watykan, kosmos i nowy papież Amerykanin 

Ciekawym i często pomijanym wątkiem jest rosnące zainteresowanie Watykanu tematyką kosmiczną. To nie żart – Stolica Apostolska od lat prowadzi obserwatoria astronomiczne, a niektórzy duchowni wypowiadali się, że "istnienie innych istot nie przeczy wierze", a nawet że "obcy również mogą być stworzeniami Boga". Dla wielu obserwatorów jest to sygnał, że Kościół nie tylko dopuszcza możliwość życia pozaziemskiego, ale wręcz od dawna przygotowuje się teologicznie na podobny scenariusz.

A teraz dochodzi kolejny element układanki: fakt, że na tronie Piotrowym zasiada Amerykanin. Czy to przypadek, czy może znak czasów? Takie połączenie – papież ze Stanów i prezydent USA – może stworzyć unikalny moment w historii: polityczny i duchowy przywódca Zachodu idą w jednym kierunku.

I tu pojawia się teoria, którą fani ujawnień znają aż za dobrze: jeśli nadejdzie wspólne ogłoszenie, to nie będzie prawdziwa inwazja obcych, ale jej fałszywa wersja, przygotowana od dekad. Wielu analityków tematów UFO podkreśla, że tzw. "fałszywa inwazja" była poruszana w innych materiałach i często wskazywana jako narzędzie do stworzenia globalnej jedności pod jednym sztandarem.

Autor: Siódemka 

Źródła: 

1: https://thepeoplesvoice.tv/insider-confirms-president-trump-is-about-confirm-aliens-exist/

Dodaj komentarz

Wyślij

Alior Bank