Robić to, co sprawia przyjemność, znaczy być wolnym

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wesprzyj, przyjacielu, naszą misję – Twoja kawa daje siłę prawdzie.

Porwana przez syreny? Mroczna opowieść z Zimbabwe

W Afryce — zwłaszcza na terenach Zimbabwe, Mozambiku, Malawi i wzdłuż dorzecza Zambezi — woda nie jest tylko żywiołem, ale także granicą między światem ludzi a światem duchów. Należy do kogoś innego. A kto zbliży się za bardzo, często wraca odmieniony… albo nie wraca wcale.

Jedną z najbardziej niepokojących historii ostatnich lat jest relacja Claris Chamy — kobiety, która twierdzi, że została porwana przez syreny. Jej opowieść, przekazywana półgłosem wśród mieszkańców Zimbabwe, idealnie wpisuje się w tradycję afrykańskiego folkloru, gdzie syreny nie są pięknymi bohaterkami baśni, lecz istotami, których imienia nie wypowiada się bez powodu.

Zniknięcie, po którym nie pozostał żaden ślad

Claris wyszła nad rzekę, jak robiła to wielokrotnie. Nie było burzy, nie było zwierząt w pobliżu, nikt nie słyszał krzyku. Po prostu przepadła. To właśnie cisza najbardziej niepokoi jej bliskich do dziś — nienaturalna, gęsta cisza, jakby sama woda zatrzymała oddech.

Przez kilkanaście dni rodzina i mieszkańcy wioski przeszukiwali okolice. Nikt nie znalazł ani skrawka jej ubrania, ani śladów walki, ani wgnieceń na brzegu sugerujących, że ktoś ją porwał. Rzeka milczała.

Do momentu, gdy oddała ją z powrotem.

Jej powrót był gorszy niż zniknięcie

Claris pojawiła się nagle, w miejscu, gdzie wcześniej przepadła. Leżała na brzegu, jakby ktoś ją tam starannie ułożył. Nie była brudna, nie miała obrażeń, nie wyglądała, jakby walczyła o życie. Sprawiała raczej wrażenie osoby, która wróciła z miejsca, gdzie czas nie płynie tak, jak tutaj.

Jej pierwsze słowa były krótkie, ale przerażające w swojej prostocie:

„One powiedziały, że wrócę… ale już nie jako ta sama osoba.”

Lokalni uzdrowiciele twierdzą, że jej oczy w tamtej chwili „nie należały do niej”. Rodzina mówi, że przez kilka dni po powrocie siedziała w milczeniu, jakby nasłuchiwała czegoś, czego inni nie byli w stanie usłyszeć.

Relacja Claris

Według kobiety syreny były „piękne i przerażające jednocześnie” — istoty o ludzkich twarzach, włosach sięgających pasa i ogonach ryb, które błyszczały w ciemności jak metalowe ostrza. Mówiła, że nie poruszały się jak zwierzęta, ale jak coś, co zna każdy ruch wody, każde jej załamanie, każdą tajemnicę ukrytą w głębinach.

Miały zabrać ją do podwodnej jaskini. Czas płynął tam inaczej — dni były jak godziny, a godziny jak sny. Karmiły ją surową rybą, ale jednocześnie… wcale nie czuła głodu. Tłumaczyła, że komunikowały się z nią bez słów, przekazując obrazy i uczucia, których ludzki język nie potrafi opisać.

Według jej relacji były trzy. A trzy syreny — w afrykańskim folklorze — stanowią znak, że dana osoba została „wybrana”.

Do czego?

To pozostaje tajemnicą.

Syreny w Afryce – mami wata, njuzu i duchy głębin

Afrykański folklor jest niezwykle bogaty, a wodne istoty stanowią w nim osobną, mroczną kategorię. Syrena z europejskich baśni to delikatne stworzenie o melancholijnym spojrzeniu. W Afryce — to przede wszystkim istota posiadająca moc.

Njuzu (Zimbabwe, Zambia):
– syreny zabierające ludzi do podwodnych światów,
– mogą nauczyć ich uzdrawiania lub ukarać za brak szacunku,
– powrót od nich zawsze oznacza zmianę — duchową, psychiczną lub fizyczną.

Mami Wata (Afryka Zachodnia i Środkowa):
– pół-bogini, pół-demon, piękna i groźna,
– kusi bogactwem lub wiedzą, ale zawsze żąda czegoś w zamian,
– często kojarzona z zaginięciami na wodzie.

Duchy rzek i jezior (Rwanda, Uganda, Malawi):
– uznawane za opiekunów lub mścicieli,
– wzywane w rytuałach zarówno ochronnych, jak i odwetowych.

Każda kultura opisuje syreny inaczej, ale jedno pozostaje wspólne: woda to granica. A ci, którzy ją przekraczają bez pozwolenia, nie zawsze wracają.

Rytuały i strach – lokalna społeczność wie więcej, niż mówi

Gdy Claris wróciła, uzdrowiciel natychmiast nakazał odprawić rytuał dziękczynny, by „nie rozgniewać tych, które ją oddały”. Według tradycji brak takiego rytuału może sprawić, że syreny ponownie upomną się o osobę, która była w ich świecie.

W wiosce kobieta do dziś jest traktowana z respektem, ale też z pewnym dystansem. Ludzie mówią o niej „ta, która widziała to, czego my widzieć nie możemy”. Niektóre matki zabraniają dzieciom podchodzić do niej zbyt blisko, bo wierzą, że osoba obdarzona przez „njuzu” może mimowolnie przyciągnąć kolejnych „wybrańców”.

Claris rzadko wychodzi z domu. A kiedy patrzy na wodę, robi to, jakby słuchała głosu, który tylko ona jest w stanie usłyszeć.

Czy jej historia jest prawdziwa? A może to tylko metafora lęków, które kryje woda?

To pytanie zawsze pojawia się jako pierwsze — a odpowiedź zawsze wymyka się próbom logicznego ujęcia.

Czy mogła przeżyć wstrząs, który jej umysł ubrał w symboliczną narrację?
Czy mogła paść ofiarą utonięcia, a jednak z jakiegoś powodu przetrwać?
Czy tradycja i wierzenia mogły nadać wydarzeniom formę mitu?

A może… naprawdę zobaczyła coś, o czym lepiej nie opowiadać zbyt otwarcie?

W kulturach Afryki syreny nie są bajką. Są realnym elementem wierzeń i rytuałów, częścią systemu wyjaśniania zniknięć, nieszczęść, a czasem — darów duchowych. Dla wielu ludzi są tak samo prawdziwe jak bóg, duchy przodków czy klątwy.

I nawet jeśli my patrzymy na to z dystansem, warto pamiętać, że woda potrafi zabierać świadków bez śladu. A im głębiej sięgają rzeki Afryki, tym więcej skrywają tajemnic.

Autor: Siódemka 

Źródło:

1/ Enigma 2021 luty-marzec

 

 


Dodaj komentarz

Wyślij

Alior Bank