Spis treści
Kyrie Irving demaskuje iluzję sławy – celebryci jako narzędzie elit?
Koszykarz NBA Kyrie Irving znów wywołuje burzę – tym razem oskarża globalne elity o manipulację świadomością społeczną poprzez przemysł rozrywkowy. Według niego celebryci nie są tym, za kogo ich mamy – to aktorzy w teatrze iluzji, marionetki w rękach niewidzialnych sił, które wykorzystują media, by ogłupiać i rozpraszać społeczeństwo.
Celebryta jako produkt, nie osoba
Kyrie Irving to nie tylko gwiazda NBA i zawodnik Dallas Mavericks – to także jeden z tych sportowców, którzy nie boją się mówić głośno tego, co myślą, nawet jeśli ich poglądy wywołują kontrowersje. W najnowszym livestreamie Irving podzielił się swoją wizją świata show-biznesu, która bardziej przypomina scenariusz dystopijnego thrillera niż kolorową rzeczywistość rodem z Instagrama.
Według niego większość celebrytów nie jest tym, kim się wydają. To nie autentyczne jednostki, ale starannie wykreowane persony – produkty medialne stworzone nie po to, by inspirować czy przekazywać wartości, ale po to, by ogłupiać, odciągać uwagę i karmić społeczeństwo pustą rozrywką. Jak sam powiedział:
"To nie są prawdziwi ludzie. Utknęli w trybie automatycznym – NPC z zerową moralnością, bez celu, bez wsparcia dla tych, którzy naprawdę są w duchowej podróży."
Warto tu wyjaśnić: NPC (ang. Non-Player Character) to termin z gier komputerowych, który oznacza postać sterowaną przez komputer – pozbawioną wolnej woli, wykonującą zaprogramowane działania. W dzisiejszym slangu internetowym określa się tak osoby, które nie myślą samodzielnie, tylko bezrefleksyjnie powtarzają to, co im się każe. Irving porównuje więc celebrytów do takich właśnie marionetek – działających automatycznie, zgodnie z narzuconym im scenariuszem.
System iluzji – kto naprawdę steruje show-biznesem?
Jeśli przyjąć te założenia, rodzi się pytanie: kto pisze te scenariusze? Kto stoi za tą gigantyczną machiną tworzenia fałszywej rzeczywistości, w której celebryci odgrywają swoje role?
Dla Kyriego odpowiedź jest jasna – są to elity, często określane jako Illuminati. Niewidzialna, wpływowa grupa ludzi kontrolujących główne ośrodki władzy – od polityki, przez finanse, aż po media i rozrywkę. To oni, według Irvinga, decydują o tym, kto staje się sławny, jakie tematy dominują w mediach i które emocje należy podsycać w społeczeństwie.
Celebryci w tej układance pełnią rolę "aktorów drugiego planu". Mają wyglądać, błyszczeć, ekscytować… i rozpraszać. Bo im bardziej społeczeństwo skupia się na romansach, dramach i skandalach, tym mniej widzi, co naprawdę się dzieje za kulisami globalnych procesów.
Zresztą wystarczy przyjrzeć się z bliska symbolice obecnej w teledyskach, sesjach zdjęciowych czy wystąpieniach publicznych wielu celebrytów – oko opatrzności, piramidy, gesty rąk, dziwne rytuały… To nie przypadek – mówi wielu badaczy. To język symboli używany od wieków przez tajne stowarzyszenia.
Sztuczne autorytety i kultura uwielbienia próżności
Z ust Kyriego padają też mocne słowa na temat kultury celebryckiej jako takiej. Według niego, współczesna cywilizacja została dosłownie uzależniona od śledzenia cudzych żyć. To, co kiedyś było domeną elitarnych wydarzeń, dziś stało się masową religią. Ludzie modlą się do swoich idoli – dosłownie i w przenośni – kopiując ich styl, naśladując ich słowa, podążając za ich "mądrościami" jak za dekalogiem.
Ale czy naprawdę warto? Irving sugeruje, że te osoby nie mają nic wspólnego z autentycznym rozwojem, mądrością czy duchowością. Przeciwnie – ich zadaniem jest odciągać cię od prawdy. To złudzenia w lśniących opakowaniach, których celem jest utrzymanie cię w stanie duchowej drzemki.
“To wszystko teatr. Nie daj się zwieść światłu reflektorów. Gdy tam patrzysz – tamci robią swoje” – można by streścić jego przekaz.
Co więcej, mówi jasno: to nie celebryci są winni – oni są tylko narzędziem. Prawdziwy problem to system, który ich wykorzystuje. A my – jeśli nie zdamy sobie z tego sprawy – stajemy się współuczestnikami tego teatru. Kibicami w grze, której zasad nawet nie rozumiemy.
To wojna o duszę – nie polityka, nie pieniądze, ale świadomość
Najbardziej uderzające w wypowiedzi Kyriego nie są nawet same oskarżenia wobec elit, ale ich duchowy kontekst. To nie jest tylko walka o władzę czy pieniądze – według niego, toczy się wojna o duszę człowieka.
Kultura masowa, kreowana przez celebrytów, to w jego oczach broń psychologiczna – narzędzie do ogłupiania, uzależniania, odcinania ludzi od duchowego przebudzenia. A kto się temu poddaje – przestaje być wolnym człowiekiem.
To mocna wizja, ale czy naprawdę tak daleka od rzeczywistości? Ilu ludzi dziś czuje pustkę mimo dostępu do nieskończonych treści, seriali, filmów i „inspirujących” postów na Instagramie? Ile dusz szuka prawdy, ale zamiast jej – dostaje kolejną kreację medialną?
W tym sensie Kyrie nie mówi tylko do fanów koszykówki czy zwolenników teorii spiskowych. Mówi do wszystkich, którzy czują, że świat nie jest taki, jakim się wydaje. Że za maską normalności kryje się coś głębszego – niewidzialna walka, która wymaga duchowej czujności.
Autor: Siódemka
Źródła:
1/ https://thepeoplesvoice.tv/theyre-not-real-nba-star-kyrie-irving-says-celebrities-are-illuminati-controlled-actors-playing-roles/
Jeśli chcesz, to możesz wesprzeć nasze działania: https://buycoffee.to/archiwum-tajemnic




Dodaj komentarz